Mazury 2005

 

romek

 

 

autor opisu Romek

Wyprawę przygotowali:                                                                                                               Gino – transport na miejsce  kolejowo-autobusowy,  pierwsza gitara na briefingach,     Michał – zakwaterowanie i wyżywienie / pyszne domowe jedzonko /  w ośrodku w

Sorkwitach                                                                                                                Gino,Michał,Romek i wielu innych  – opracowanie  planu zwiedzania,  wybór tras rowerowych  i atrakcji lokalnych.

To  nasz drugi wakacyjny wyjazd rowerowy.   Ekipa liczyła 32 osoby.  Podróżowaliśmy  autobusem do Bielska i pociągiem do miejscowości Czerwonka.  Mieliśmy  zarezerwowany  wagon do przewozu rowerów i osób na 32 osoby.

Dzień 1   55km

Czerwonka – Sorkwity   Kliknij tu

Sorkwity -Słomowo – Bagienice Małe – Mrągowo – Sorkwity   Kliknij tu

Wcześnie  rano siadamy na rowery w Czerwonce i pedałujemy z bagażami do Sorkwit.  Kwaterujemy się w ośrodku wypoczynkowym parafii ewangelicko augsburskiej.  Mamy do dyspozycji domki drewniane 4 osobowe.  Do popołudnia mamy czas na zapoznanie się z okolicą i kąpiel w jeziorze.
Wczesnym popołudniem ruszmy na rowerach do Mrągowa. Ścieżek rowerowych  nie ma. Jedziemy drogami lokalnymi  duktami leśnymi.                                                            Zwiedzamy  miasto a wieczorem uczta muzyczna: udajemy się na koncert  Ewy Urygi  do kościoła ewangelickiego w Mrągowie.  Koncert świetny.                                                               Zapadły ciemności więc wracamy drogą krajową  nr 16.   Dzielimy się  na trzy grupy i ruszamy w odstępach kilkuset metrów.   Na szczęście udało nam się dojechać bez szwanku ale przejazd na drodze pełnej tirów i kolein był walką o życie.  Po powrocie musieliśmy leczyć skołatane  nerwy napojami wyskokowymi.

Dzień 2   65km

Sorkwity – Warpuny – Reszel – Święta Lipka – Burszewo – Sorkwity     Kliknij tu

Niedziela wita nas piękną pogodą.  Ruszamy do  Reszela.  Ścieżek rowerowych brak. Rowerzystów brak.   Przemiłe dzieciaki witają nas po niemiecku. Później dowiedzieliśmy  się że wtedy po Mazurach  jeździły głównie grupy rowerowe z Niemiec.                                                Zwiedzamy zamek Reszel i ruszamy do Świętej  Lipki.  Zwiedzamy sanktuarium w Świętej  Lipce po czym ruszamy z powrotem   do bazy w Sorkwitach.  Po południu pływacy udają się popływać w jeziorze a wieczorem spotykamy się przy ognisku i gitarze.

Dzień 3   24 km

Sorkwity – Lasowiec – Jezioro Głębokie – Sorkwity

Zaplanowaliśmy   dzień relaksu nad jeziorem Głębokim.  Wszystko szło zgodnie z planem lecz Prezes postanowił wypróbować  ” krótszą ” drogę.  Skończyliśmy na  bagnach  i atakowani przez chmary komarów musieliśmy uciekać do najbliższej drogi.                                Na szczęście pobyt nad jeziorem wynagrodził nam wcześniejsze niewygody.
Po południu, dzięki uprzejmości miejscowego pastora  zwiedzaliśmy kościół parafialny w Sorkwitach.
Wieczorem tradycyjny briefing,  na którym kobiety pod wodzą Prezesowej próbowały przejąć władzę. Na szczęście krótko po północy sytuacja wraca do normy.

Dzień 4   71 km

Sorkwity – Piecki – Krutyń – Sorkwity kliknij tu

Po śniadaniu ruszamy  do Krutynia. / rowerami jadą zapaleńcy, reszta busem /.    Po drodze załatwiamy transport rowerów  do Gierłoży na dzień następny.  W Krutyniu rozpoczynamy spływ  kajakowy Krutynią do Ukty.  Wszyscy  są zachwyceni.  Postanawiamy jeszcze tu kiedyś wrócić.  Spływ trwa dość długo więc pędzimy z powrotem do Sorkwit w zawrotnym tempie by zdążyć na kolację.

Dzień 5   47 km

Gierłoż – Sorkwity

Po śniadaniu ładujemy rowery na wynajętą platformę a sami ruszamy  autobusami do Gierłoży.  Zwiedzamy  Wilczy Szańca z przewodnikiem. Wszystko tam szalenie zaniedbane.  Baza gastronomiczna praktycznie nie istnieje.  A można by tu zrobić niezły biznes bo autobusy pełne emerytów z Niemiec podjeżdżały jeden za drugim.                                              Po zwiedzeniu bunkrów  wyruszamy rowerami w drogę powrotną do Sorkwit. Trasa jest dość trudna i pozbawiona możliwości zjedzenia ciepłego posiłku.
Dzień 6  

Sorkwity – Kadzidłowo – Ruciane – Mikołajki – Sorkwity

Od rana leje czyli pogoda zgodna z prognozą więc byliśmy na to przygotowani. Dzień bez  rowerów.  Dziś podróżujemy  wynajętym autobusem.  Przystanek pierwszy: park zwierząt w Kadzidłowie. Świetnie zorganizowany i warty obejrzenia.  Potem jedziemy do Rucianego. Mamy szczęście bo  potężna burza dopada nas w czasie obiadu.                                                Po obiedzie przesiadamy się na statek żeglugi mazurskiej i płyniemy do Mikołajek.               Pogoda  po burzy zrobiła się słoneczna.   Zwiedzamy Mikołajki i wracamy zmęczeni do bazy.

Dzień 7   61 km

Sorkwity – Łężany – Sorkwity

Sorkwity – Czerwonka

Jedziemy na rowerach do Łężan gdzie według przewodnika  jest interesujący pałacyk.            Udaje nam się go zobaczyć tylko dzięki uprzejmości inspektora nadzorującego przeprowadzany właśnie remont obiektu.                                                                                   Wracamy do bazy.  Jeszcze tylko pożegnanie z jeziorem i czas przygotowywać się do powrotu.  Po południu żegnamy naszych przemiłych gospodarzy: pastora i jego żonę.               Wyruszamy z bagażami do stacji kolejowej do Czerwonki.  Rano wysiadamy w Pszczynie i  autobusami docieramy do Wodzisławia.

 

Drugi wyjazd wakacyjny zakończony. Było trochę problemów i nieporozumień ale było to dla nas nowe doświadczenie i nauka przygotowywania kolejnych wyjazdów.

 

Dodaj komentarz