Holandia 2013

janusz
HOLANDIA  2013  ( 23 – 30 sierpień )

Nadszedł czas na spełnienie marzeń każdego rowerzysty – czyli zwiedzanie kraju depresji i tulipanów z siodełka roweru. Cel dosyć odległy ( z Wodzisławia ok. 1300 km ) ale warto było. Poznaliśmy kraj stworzony przez rowerzystów i dla rowerzystów, kraj depresji morskiej, kraj wiatraków starych i nowoczesnych oraz zobaczyliśmy największy port w Europie. Niezłym rozwiązaniem było zamieszkanie w jednym z licznych parków wakacyjnych rozmieszczonych w całej Holandii. My wybraliśmy park De Soeten Haert położony nad samym morzem w miejscowości Renesse.

HOL1

Dzień 1

Po porannej kąpieli w morzu i wizycie w miejscowej piekarni udaliśmy się w kierunku Zierekzee, największego miasteczka na wyspie Schouwen-Duiveland.HOL4 Ścieżka rowerowa wiodła nad samym morzem po zaasfaltowanej wydmie. Tuż przed miastem dopadł nas deszcz i lekko przemoczeni zasiedliśmy w miejscowej knajpce. W samym mieście trwały obchody święta morza gdzie zakosztowaliśmy pysznego śledzia z cebulką.HOL5 Dalej trasa wiodła przez okazały most o długości ok. 5 km na wyspę Nord Beveland. Po drodze zatrzymaliśmy się przy okazałym wiatraku z czynnym młynem oraz przy współczesnym browarze aby napić się piwa Emelisse. Powrót do bazy prowadził przez najdłuższą zaporę wodną  długości ok. 8 km oddzielającą tereny Zelandii od Morza Północnego.HOL6 W środkowej części zapory została usypana sztuczna wyspa na której można odwiedzić Neltje Jans tj. ośrodek muzealno-rozrywkowy pokazujący m.in. historię budowy zapory. Trasa rowerowa na pełnym morzu prowadząca pomiędzy ogromnymi głazami kamiennymi i świszczącymi wiatrakami zrobiła na wszystkich ogromne wrażenie.HOL8

Przejechana tego dnia pętla łącząca 2 wyspy miała długość 72 km.

 

Dzień 2

Prognoza pogody była nie zachęcająca do wycieczek rowerowych więc wybraliśmy się na spotkanie z Brugią.HOL9 To malownicze miasteczko zwane „Wenecją Północy” czy też „Damą Flandrii”w pełni zasługuje na takie określenia. Miasto nie jest duże i spędzając tu kilka godzin można odkryć wiele ciekawych zakątków i przenieść się w czasy średniowiecza. Obowiązkowa jest 45 minutowa przejażdżka łodzią po niezwykłych kanałach, z której podziwialiśmy niesamowite obrazki.HOL10 Warto pamiętać, że historyczna starówka tego miasta od 2000 roku znajduje się na liście światowego dziedzictwa UNESCO. Jedną z głównych atrakcji tego dnia był posiłek zjedzony na placu w centrum miasta, składający się z mouli i frytek.

 

Dzień 3

W tym dniu postanowiliśmy zwiedzić kolejną wyspę Zelandii – Waldrerm ze stolicą regionu Middelburg. Trasa rowerowa rozpoczęła się z parkingu w okolicach Breezand skąd skierowaliśmy się do Veere,HOL11 moim zdaniem najładniejszego, spokojnego miasteczka portowego w tym regionie. Doskonałe ścieżki rowerowe i sprzyjający wiatr pozwoliły nam bardzo szybko dotrzeć do historycznego Middelburga, skąd po godzinnej przerwie kontynuowaliśmy podróż do nowoczesnego Vlissingen. Dwa miasta i dwa różne światy. W nadmorskim kurorcie była przerwa na kąpiel i plażowanie u podnóża 10 piętrowych hoteli. Z tego miejsca ścieżka rowerowa prowadziła nas wzdłuż wybrzeża Morza Północnego po terenach położonych poniżej poziomu morza. Czasami wyjeżdżaliśmy na zaasfaltowaną groblę usypaną pomiędzy morzem i miejscowościami położonymi na terenach depresyjnych, walcząc z silnym wiatrem. HOL7Tego dnia liczniki rowerowe wskazały 66 km.

 

Dzień 4

Samochodami wraz z rowerami wyjechaliśmy w kierunku Rotterdamu na umówione miejsce pod stadionem Feynordu. Stąd rozpoczęliśmy wycieczkę rowerową po centrum miasta w grupie 24 rowerzystów. Pierwszą atrakcją był przejazd przez most Erasmus BridgeHOL12 . Tuż obok mostu jest nadbrzeże z którego wyruszają statki wycieczkowe Spido w kierunku portu. 75 minutowy rejs po największym porcie Europy pokazał nam jego ogrom. Z bliska mogliśmy zobaczyć przeładunki kontenerowców, suche doki, rafinerię oraz wiele innych ciekawostek. Po zejściu na ląd i przejechaniu rowerem przez niezwykły park uniwersytecki czekała nas wizyta na wieży widokowej Euromast.HOL13 Siedząc w obrotowej windzie podziwialiśmy Rotterdam z wysokości 180 m. Dalej ścieżka rowerowa zaprowadziła nas do najstarszej dzielnicy portowej miasta – Delfshaven, gdzie cumowały łajby z ubiegłych wieków. Po przejechaniu ścieżkami rowerowymi ścisłego centrum miasta, w pełnym składzie zameldowaliśmy się przed posągiem Erazma z Rotterdamu stojącego obok kościoła św. Wawrzyńca. Wracając na stadion oglądaliśmy niesamowitą architekturę miasta, podziwiając m.in. Kubuswohingen. 20 km przejechanych po centrum Rotterdamu w 24 osobowej grupie, bez żadnych strat i ubytków, odbieram jako niemały wyczyn świadczący o umiejętnościach i zdyscyplinowaniu uczestników.

 

Dzień 5

Dzień prawdy. Tylko najodważniejsi zdecydowali się na pokonanie pętli o długości ponad 90 km odwiedzając sąsiednia wyspę Goeree Overflakkee.HOL14 „14-stu wytrwałych” wyruszyło w trasę zwiedzając okoliczne mariny, wiatraki, przydrożne zajazdy dla rowerzystów oraz podziwiając wspaniałe niderlandzkie pejzaże. Trasa prowadziła w głąb wyspy do portu Bruinisse, następnie sztucznie usypaną drogą przedostaliśmy się na sąsiednią wyspę aby powrócić nad Morze Północne. Na koniec jechaliśmy słynną trasą N57 w wersji rowerowej czyli po szczycie usypanej grobli.HOL16 Ścieżki rowerowe były asfaltowe, bardzo dobrze oznakowane, a sprzyjający wiatr pomógł nam szybko i bez wysiłku pokonać długą trasę.

Dzień 6

Ostatni dzień naszej wyprawy rowerowej został przeznaczony na krótki rekonesans po ścieżkach rowerowych w okolicach Renesse. Trasa wiodła wzdłuż morskiej plaży w kierunku miasteczka Haamstede. Przejechaliśmy tzw. „park leśny” w którym pomiędzy wydmami i terenami leśnymi doskonale szusowało się po wąskich i krętych ścieżkach asfaltowych.HOL15 Na końcu parku czekał na nas zajazd rowerowy z dużym parkingiem dla rowerów i jeszcze większym wyborem gatunków piwa. Wracając do bazy była jeszcze sposobność rzucić okiem na ogromne budowle hydrotechniczne (zapory morskie).  Na koniec 35 km trasy odwiedziliśmy miejscową smażalnię ryb, aby skosztować regionalnych smakołyków.