Austria Wachau 2007

autor opisu Romek 

romek

Przygotowanie całego wyjazdu Karol i Romek

Wachau to wąska dolina przez którą przepływa Dunaj. Zbocza doliny pokrywają winnice. Pomiędzy nimi leżą owocowe ogrody, malownicze miejscowości, imponujące klasztory, zamki, ruiny i okazałe widoki przyciągające gości z całego świata. Wachau jest obszarem wpisanym na listę światowego dziedzictwa.

W wyprawie uczestniczyło 38 rowerzystów.

Zdjęcia są w galerii

Dzień 1   65km

Zobing – Krems – Stift Gottweig – Krems – Langenlois – Zobing.    Kliknij tu

Pierwszy dzień był dość trudny głównie z powodu upału. Mieliśmy trochę problemów z oznakowaniem ścieżek rowerowych. Przejechana trasa odbiegała co nieco od zaplanowanej ale nikt nie narzekał. Podjazd na Stift Göttweig okazał się morderczy. Szczyt na rowerze osiągnęli nieliczni. Reszta po nóżkach. Widoki na dolinę Dunaju i zwiedzanie barokowego Opactwa Benedyktynów wynagrodziły nam wysiłek a krótki odpoczynek przywrócił wysokie morale grupy. W drodze powrotnej zahaczyliśmy o Krems oraz Langenlois.

Dzień 2    36 km

Mautern – Durnstein – Spitz – Rossatzbach – Mautern.   Kliknij tu

Przejazd samochodami do Mautern.                                                                            Ruszamy słynną Donauradweg. Trasa bardzo łatwa, płaska. Widoki zachwycające.  Wjeżdżamy do Durnstein. To prawdziwa perełka. Szkoda że deszcz przeszkadza w zwiedzaniu. Dalej pedałujemy do Spitz. Tu po krótkim odpoczynku przeprawiamy się przez Dunaj i wracamy do Mautern o drugiej stronie rzeki. Na wysokości Durnstein obowiązkowe zdjęcie z charakterystycznym biało-niebieskim kościołem.

Dzień 3    55 km

Zobing – Rosenburg am Kamp – Gars am Kamp – Zobing.  Kliknij tu

Dla odmiany ruszyliśmy wzdłuż rzeki Kamp. /Kamptalradweg/.                                         Na początek były dwie „gumy”, potem na ostrym zjeździe „ósemka” z koła na skutek przegrzania felgi przy hamowaniu. Gdy ścieżka oddalała się od rzeki zaczynały się strome podjazdy.  W końcu dotarliśmy do zamku Rosenburg.  Zamek warty zwiedzenia ze względu na wyposażenie komnat i dużą kolekcję broni.

Dzień 4   40 km

Spitz – Melk – Spitz.     Kliknij tu

Przejazd samochodami do Spitz.

Ruszamy dalej ze Spitz słynną Donauradweg. Trasa jak poprzednio bardzo łatwa. Widoki zachwycające. Szybko docieramy do Melk. Miasteczko bardzo ładne. Nad nim na wzgórzu stoi dumnie barokowe opactwo Melk. Zwiedzamy budynki opactwa i ogrody. Największe wrażenie zrobiły na nas biblioteka oraz sala marmurowa. Jest to jeden z najważniejszych barokowych zabytków w Europie. Wracamy pełni wrażeń wygodną scieżką rowerową po drugiej stronie rzeki.

Dzień 5      75 km

Melk – Schallaburg -Melk – Ybbs – Melk.   Kliknij tu

Przejazd samochodami do Melk.

Ruszamy w kierunku zamku Schallaburg. Trasa pagórkowata niełatwa. Zamek oczywiście na wzgórzu. Zwiedzamy zamek i ogrody. Warto było tu przyjechać. Na podzamczu w restauracji próbujemy zupy dyniowej. Jest pyszna.

Powrót do Melk z przygodami bo chcieliśmy skrócić drogę i ominąć wzgórze. Skończyło się jak zwykle – dalej i więcej podjazdów.

Z Melk wyruszamy do Ybbs gdzie jest most i zamierzamy wrócić po drugiej stronie rzeki.    W Pochlarn część grupy odłącza się aby odwiedzić Maria Taferl znane w całej Austrii miejsce pielgrzymkowe. Kościół położony jest wysoko nad rzeką. Pielgrzymi poszli więc piechotą. Nagrodą były przepiękne widoki na przełom Dunaju.

W Ybbs zobaczyliśmy jak działa śluza dla potężnych  barek pływających po Dunaju  i dalej w drogę do Melk.

Dzień 6      45 km 

Zobing – Grafenegg – Zobing.   Kliknij tu

To już ostatni dzień naszej wyprawy. Pojechaliśmy przez okoliczne winnice do zamku Gobelsburg znanego z produkcji dobrego wina. Potem zwiedziliśmy zamek Grafenegg z ogrodem, w którym odbywają się koncerty na swieżym powietrzu. Ozdobą zamku jest bardzo ładna gotycka kaplica.   Trasa dość męcząca ze względu na upał i sporą ilość podjazdów.

 

Wyjazd był bardzo udany. Mieliśmy bardzo dobre warunki na wieczorne briefingi i parę z nich przeciągnęło się do późnych godzin nocnych.                                                        Niezapomniany luzak Gerhard /właściciel hotelu/ zorganizował nam miły wieczór w winnicy na wzgórzu i pokazał nam pleśń w piwniczce winnej chyba największą w Europie.

 

Donauradweg zdecydowanie godna polecenia.

 

 

 

 

Dodaj komentarz