WALNE ZGROMADZENIE

Sytuacja pandemiczna poprawia się. Zakładam że większość z nas jest zaszczepiona. Możemy się spotykać z zachowaniem zdrowego rozsądku. Lokale są otwarte. A więc:

W imieniu zarządu Wodzisławskiego Towarzystwa Cyklistów WoTC zwołuję Walne Zgromadzenie oraz Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie naszego stowarzyszenia.

Termin i miejsce Walnego Zgromadzenia: 10 czerwca 2021 roku godz. 19.00 Gościniec Wodzisławski, Wodzisław Śl. ul. Bogumińska

Porządek obrad Walnego Zgromadzenia:

  • 1, Otwarcie Zgromadzenia i stwierdzenie możliwości podejmowania ważnych uchwał
  • 2. Wybór przewodniczącego i sekretarza
  • 3. Podjęcie uchwały w sprawie zatwierdzenia sprawozdania finansowego za 2019 i 2020r.
  • 4. Podjęcie uchwały w sprawie zatwierdzenia sprawozdania Komisji Rewizyjnej za 2019 i 2020r
  • 5. Podjęcie uchwały o udzielenie absolutorium Zarządowi
  • 6. Dyskusja dotycząca likwidacji Stowarzyszenia
  • 7. Zamknięcie obrad

Termin i miejsce Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia: 10 czerwca 2021 roku godz. 20.00 Gościniec Wodzisławski, Wodzisław Śl. ul. Bogumińska

Porządek obrad Nadzwyczajnego Walnego Zgromadzenia:

  • 1, Otwarcie Zgromadzenia i stwierdzenie możliwości podejmowania ważnych uchwał
  • 2. Wybór przewodniczącego i sekretarza
  • 3. Podjęcie uchwały o rozwiązaniu Stowarzyszenia
  • 4. Podjęcie uchwały o wyborze likwidatora
  • 5. Podjęcie uchwały o przeznaczeniu majątku pozostałego po likwidacji
  • 6. Zamknięcie obrad

Po owocnych obradach zostanie przedstawiony plan wyjazdu do Francji.

Zapraszam, Janusz Franiczek

Skania 2019

Po wielu latach podróżowania na południe Europy przyszła kolej na małe urozmaicenie. W tym roku górę nad winnicami wzięły wioski rybackie i chłodne klimaty Skandynawii. Postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda kraj wikingów wraz z jego atrakcjami w południowej części Szwecji. Tegoroczna wyprawa wiązała się z przeprawą promową na trasie Sassnitz – Trelleborg, skąd dotarliśmy na przedmieścia Helsingborga gdzie mieściła się nasza baza wypadowa. Taka lokalizacja pozwoliła nam odwiedzić nie tylko południowo-zachodnie wybrzeże Szwecji, ale także niektóre zakątki Danii. Hotel Sundsgardens w którym zamieszkaliśmy jest zapleczem noclegowym miejscowej uczelni. Pokoje były typowo skandynawskie którym nic nie brakowało, natomiast posiłki mogliśmy spożywać podziwiając cieśninę Sund.

Na początek nasze rowery skierowaliśmy do pobliskiego Helsingborga. Niektóre rowerzystki bacznie rozglądały się w poszukiwaniu miejsc znanych z powieści Camilli Lackberg, ale naszą największą uwagę zwrócił neogotycki ratusz z czerwonymi ścianami z cegły i zielonym dachem. Po wjechaniu na pobliskie wzgórze zamkowe z pozostałą wieżą Karnan, w pełnej okazałości zobaczyliśmy cieśninę Sund z widokiem na duński zamek Kronborg.

Asfaltowe ścieżki rowerowe wyprowadziły nas z miasta gdyż następnym celem w tym dniu była Gmina Landskrona wraz z dobrze zachowaną budowlą fortyfikacyjną – cytadelą. Miejsce warte zobaczenia ale trochę ponure ze względu na historyczne okropności z nim związane. Z Cytadeli powrót do hotelu prowadził ścieżką rowerową wzdłuż brzegu morza z krótkim „popasem” w wiosce rybackiej Borstahusen – pyszne śledzie o różnych smakach.

Na kolejny dzień zaplanowałem wizytę w Danii. Prom z Helsinborga do Helsingor w Danii wypływa co 20 minut i tyleż samo trwa podróż. Gdy dopływaliśmy do wybrzeży Danii z pokładu promu można podziwiać zamek Kronborg zwany zamkiem Hamleta.

Zanim podjechaliśmy pod zamek, na nowoczesnym nadbrzeżu powitała nas statua Hana czyli męskiego odpowiednika kopenhaskiej syrenki. Po zrobieniu rundy wokół fosy zamkowej i krótkim postoju na „foto” pojechaliśmy w głąb duńskiego lądu w kierunku zamku Fredensborg – rezydencji królewskiej z jednym z największych ogrodów historycznych Danii. Pyszna kawa z ciastkiem w ogrodach zamkowych doładowała nasze akumulatory i mogliśmy pomknąć dalej w kierunku Hillerod gdzie mieści się kompleks pałacowy Frederiksborg.

Ta największa renesansowa rezydencja Skandynawii otoczona dużym ogrodem w stylu barokowym wyglądała zjawiskowo i bajkowo. W trakcie spaceru po zamku i okolicznym miasteczku nagle na duńskim niebie pojawiły się czarne chmury, które zwiastowały wiele atrakcji w drodze powrotnej. Na prom dotarliśmy trochę przemoczeni, ale droga z promu do hotelu w zachodzącym słońcu pozwoliła nam się przesuszyć. Ten „zamkowy” dzień w którym zrobiliśmy prawie 80 km podsumowaliśmy na wieczornym briefingu zażywając antygrypinę.

Największym miastem Skanii i jak się okazało kryjącym wiele ciekawych rozwiązań architektonicznych jest Malmo. Wycieczkę rowerową rozpoczęliśmy kilka kilometrów przed miastem wjeżdżając na jedną z wielu ścieżek rowerowych prowadzących do centrum miasta. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od głównego placu miasta Stortorgret z pomnikiem Karola X Gustawa, aby przez urokliwe uliczki i parki średniowiecznego starego miasta dotrzeć do miejskiego zamku zbudowanego notabene przez duńczyków.

Stamtąd był już jeden krok do Vastra Hamnen (port zachodni) – innowacyjnej bardzo nowoczesnej dzielnicy miasta położonej na terenie dawnej stoczni, nad którą góruje Turning Torso czyli słynny skręcony rzeźbiarski wieżowiec. Na krótki odpoczynek znaleźliśmy kawiarnię z tarasem z którego był widoczny Oresund – następny etap naszej podróży. Postanowiłem, że przejedziemy pod mostem Oresund, aby z bliska zobaczyć jego konstrukcję. Ten najdłuższy połączony most drogowy i kolejowy w Europie łączący Malmo z Kopenhagą robi duże wrażenie. Szkoda, że konstruktorzy nie przewidzieli na nim przeprawy rowerowej – byłaby frajda. Droga powrotna do samochodów prowadziła ścieżkami rowerowymi przez różne dzielnice miasta, wiele było imigranckich, zatrzymaliśmy się pod stadionem Malmo oraz w największym parku Pildammsparken.

Pomysł na czwarty dzień pobytu w Skandynawii to zwiedzanie najbardziej „rowerowego miasta” Europy czyli Kopenhagi. Czekała nas krótka przeprawa promowa, tym razem samochodami, aby znaleźć się na terytorium Danii. Na rowery wsiedliśmy kilka kilometrów przed granicą miasta, a ścieżka rowerowa doprowadziła nas do symbolu stolicy – kopenhaskiej syrenki. Dalej trasa zwiedzania prowadziła przez Kastelet, pomnik Vore Faldne i Amalienborg gdzie natrafiliśmy na uroczystą zmianę warty przed zamkiem królewskim. Po skierowaniu się w kierunku nadbrzeża zobaczyliśmy okazały gmach Opery kopenhaskiej, dalej udaliśmy się do znanej ulicy portowej Nyhavn, aby w pobliżu nowoczesnej kładki rowerowej delektować się kawą. W tym miejscu zwarliśmy nasze szyki, gdyż czekała nas wizyta w ciekawym miejscu, jedynej w swoim rodzaju dzielnicy w Europie – Christianii. Tam grupa trochę się rozproszyła, ale udało się wszystkich zebrać pod ciekawym kościołem Naszego Zbawiciela znanego ze swojej spiralnej wieży.

Kolejnym symbolem Kopenhagi jest pomnik Christiana Andersena, zlokalizowanego pomiędzy Ratuszem i ogrodami Tivoli. Krótka sesja zdjęciowa z bajkopisarzem i ruszyliśmy w kierunku zamku Chistiansborg gdzie mieści się siedziba duńskiego premiera i parlamentu. Na koniec pobytu w Kopenhadze zaplanowałem wizytę w najciekawszym (moim zdaniem) kościele jaki widziałem – Grundtvigs Kirke charakteryzującym się unikatową, ekspresjonistyczną architekturą i niebywałą prostotą. Podróż rowerowa po stolicy Danii dostarczyła nam ciekawych doznań, gdzie tysiące rowerzystów w różnym wieku i na różnistym sprzęcie pędzi w różnych kierunkach. W centrum miasta rowerzysta może czuć się bardzo bezpiecznie wiedząc, że ma pierwszeństwo przed innymi pojazdami.

W kolejnym dniu gdzie naszym celem było miasto Lund mieliśmy do obejrzenia znacznie mniej zabytków i atrakcji. Pokonaliśmy pętlę Loddekopinge – Lund – Lomma – Loddekopinge (ok. 60 km). Trasa rowerowa wiodła przez pola i małe miasteczka. W tym dniu ważnym czynnikiem był wiatr, który jak to bywa raz pomagał a innym razem przeszkadzał. W Lund główną atrakcją którą zwiedziliśmy byłą katedra romańska z XI wieku z zegarem astronomicznym. Poza tym jest to miasteczko uniwersyteckie z najstarszą uczelnią na terenie Szwecji – ładne budynki biblioteki i rektoratu. W drodze powrotnej zboczyliśmy z leśnej ścieżki rowerowej w kierunku morza, aby trochę odpocząć na plaży.

Ostatni dzień przewidywał trasę rowerową po małych nadmorskich miejscowościach w kierunku północnym od bazy noclegowej. Celem było osiągnięcie półwyspu Kullaberg powyżej miejscowości Molle. Początkowo chciałem rozpocząć rowerowanie z parkingu przy zamku Sofiero, ale po otrzymaniu informacji o zamknięciu parkingu z powodu lokalnych imprez skróciłem trasę i wyruszyliśmy z parkingu w miejscowości Domsten. Pierwszym napotkanym miasteczkiem z jakże urokliwym portem było Viken. Kolejnym portem jeszcze ładniejszym okazało się Hoganas. Po 30 km asfaltowej, płaskiej i dobrze oznakowanej ścieżce rowerowej wreszcie dotarliśmy do malowniczego portu Molle nad którym górowały XIX wieczne hotele. Pyszna kawa nad samym morzem i pojechaliśmy w kierunku rezerwatu przyrody Kullaberg aby stanąć na przylądku Kullens z przecudnym widokiem na cieśninę Kattegat. Warto było pokonać niewielkie przewyższenia na ostatnim 3 kilometrowym odcinku aby zobaczyć taki widok. W drodze powrotnej zwróciłem uwagę na nadmorskie domki w których na górnych kondygnacjach były ulokowane lunety skierowane w kierunku morza.

Alzacja 2017

Do Francji i jej urokliwych regionów czułem sentyment od lat młodzieńczych. Wizyta we Francji zawsze sprawia mi frajdę i pozostawia wiele wspaniałych wspomnień związanych nie tylko pięknymi widokami ale także z doznaniami smakowymi.

W tym roku postanowiłem zaproponować wyjazd do regionu leżącego najbliżej granicy z Polską, jednego z najmniejszych ale i najpiękniejszych, łączących smak francuskich win z niemiecką architekturą – do Alzacji. Zamieszkaliśmy w hotelu typowo turystycznym „Als Hotel” – jednym z wielu sieci hotelowych we Francji – który spełnił nasze oczekiwania (obfite śniadania i pyszne obiadokolacje). Lokalizacja hotelu w przygranicznej miejscowości Ottmarsheim zapewniała nam zwiedzenie wszystkich zakątków Alzacji jak również możliwość wypadu do Szwajcarii oraz Niemiec.

Na początek wybraliśmy się w kierunku Bazylei. Trasa rowerowa spod hotelu prowadziła w kierunku granicy z Niemcami i dalej po niemieckiej stronie Renu w dół rzeki dotarliśmy do styku granic trzech państw. W tym miejscu znajduje się przeprawa przez rzekę  Ren „Passerelle des Trois Pays” która jest światowym rekordzistą w zakresie najdłuższej kładki dla pieszych i rowerów.

Po przekroczeniu granicy ze Szwajcarią skierowaliśmy się do centrum Bazylei całkowicie wyłączonego z ruchu samochodowego. Po wschodniej stronie głównego bazylejskiego rynku (Marktplatz) wznosi się budynek ratusza, który już z oddali wyróżnia się czerwonawą fasadą, wysoką wieżą oraz dachem pokrytym kolorowymi płytkami.

Nieopodal rynku znajduje się symbol miasta czyli Katedra z dwoma smukłymi wieżami św. Jerzego i Grzegorza w której jest grób Erazma z Roterdamu.

Po krótkim zwiedzaniu Bazylei rozpoczęliśmy drogę powrotną, która wiodła oczywiście wzdłuż Renu, ale tym razem w górę rzeki i po stronie francuskiej. Moim zdaniem „francuska” trasa była ciekawsza i bardziej urozmaicona. W tym dniu przejechaliśmy ponad 70 km będąc w 3 krajach.

Kolejny dzień został zaplanowany w taki sposób, aby zobaczyć najbardziej urokliwe zakątki Alzacji i skosztować jej smaków. Samochodami udaliśmy się na parking w rejonie miasta Colmar, by następnie wsiąść na rowery i rozpocząć przejażdżkę po La Route des Vins d’Alsace. Pierwszym celem była winiarnia „Domaine Marcel Freybourger” w miejscowości Ammerschwihr. Po zwiedzeniu winiarni oddaliśmy się degustacji lokalnych białych win, które mają opinię jednych z najlepszych na świecie. W doskonałych humorach wyruszyliśmy w dalszą podróż w kierunku urokliwego miasteczka Kaysersberg z kolorowymi domami z muru pruskiego, których okna przyozdabiają donice pełne kwiatów.

Po zwiedzeniu miasteczka i wypiciu kawy czekała nas podróż po ścieżkach rowerowych ciągnących się wzdłuż winnic w kierunku Riquewihr. Ta niebywała atrakcja turystyczna, dziś wygląda mniej więcej tak jak w XVI wieku – wioska w której czas się zatrzymał. Powrót do samochodów prowadził – a jakże inaczej – wzdłuż niekończących się winnic. Trasa była lekko pagórkowata ale nakręciliśmy 45 km.

Na trzeci dzień zaplanowałem wycieczkę do Strasburga. Po zaparkowaniu samochodów kilkanaście kilometrów przed stolicą Alzacji skierowaliśmy się na ścieżkę rowerową wzdłuż Canal du Rhone au Rhin prowadzącą do centrum miasta. Głównym punktem dnia była wizyta w Parlamencie Europejskim na którą byliśmy wcześniej umówieni. Sam budynek i cała wizyta zrobiła na nas duże wrażenie, ale myślę że 30 osobowa grupa w jednolitych strojach rowerowych też zrobiła wrażenie na pracownikach parlamentu. Po wizycie na sali plenarnej udaliśmy się do zabytkowego centrum miasta m in. Grande Ile wpisanego na listę światowego dziedzictwa Unesco by podziwiać jego zabytki i urocze zakątki.

Lokalizacja hotelu położonego w pobliżu granicy z Niemcami umożliwiła zorganizowanie wycieczki do Szwarcwaldu, a konkretnie w okolice Titisee. Rowerem jeździliśmy po ścieżkach Czarnego Lasu odwiedzając Titisee-Neustadt oraz Lenzkirch. Zwieńczeniem dnia była kąpiel w ciepłych wodach jeziora Titisee.

Jedno z bardziej malowniczych miast Alzacji to Colmar. Wizytę w tym mieście zaplanowałem rozpoczynając trasę rowerową w miejscowości Neuf-Brisach czyli Cytadeli Króla Słońca która została założona w 1699 roku na rozkaz Ludwika XIV. Dziś fort jest uważany za arcydzieło Vaubana. Jego architektura jest unikalna w Europie, a Cytadela jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Po dotarciu do Colmar rozpoczęliśmy zwiedzanie od wycieczki kolejką miejską a następnie zanurzyliśmy się w urokliwe zakątki miasta. Colmar to marzenie fotografa, z labiryntem brukowanych uliczek, kanałami wysadzanymi kwiatami i domami o drewnianej konstrukcji pomalowanymi w tęczę pastelowych barw. To kwintesencja alzackiego miasteczka, pełnego tradycyjnych restauracji. Powrót na parking na placu w forcie Neuf-Brisach prowadził ścieżkami rowerowymi przez lasy oraz intensywnie nawadniane pola uprawne. Dwa śliczne acz różnorodne miasteczka oraz 60 km przejechanych ścieżkami rowerowymi spowodowały, że dzień został zaliczony do udanych.

W ostatnim dniu pobytu w Alzacji postanowiliśmy pojechać rowerami w kierunku Miluzy dokąd prowadziła ścieżka rowerowa spod hotelu. Po dotarciu do centrum miasta i spędzeniu kilku chwil na głównym placu w okolicach ratusza i katedry protestanckiej doszliśmy do wniosku, że najbardziej urokliwe miejsca Alzacji widzieliśmy w dniach poprzednich. Miasto bardzo ładne, nowoczesne i ukwiecone ale brakowało nam alzackich klimatów.

Majówka

Proponujemy wyjazd na weekend majowy 17-19.05 nad jezioro Turawskie. Szczegóły już wkrótce. Proszę o informacje kto jest zainteresowany na mój telefon.

ZAZ

Byliśmy, zobaczyliśmy i wróciliśmy zauroczeni. Jeszcze raz WIELKIE DZIĘKI za uroczy weekend w Krakowie.

Wyjazd letni Dolomity 2018

Ważna informacja dla zapisanych na wyjazd w Dolomity do Bolzano.

Hotel Premstaller w Bolzano jest zarezerwowany w terminie 11-18. 08.2018.  Cena wynosi 59,50 euro/dzień na osobę tj. 416,50 euro na tydzień od osoby. Zaliczka została zapłacona na co otrzymałem stosowne potwierdzenie.

Spotkanie informacyjne w Gościńcu Wodzisławskim w czwartek 26 lipca o godz. 19.00 Zapraszam.

 

Adres do hotelu:  www.hotel-premstaller.it

Moszna

Niedziela 28.05.2017.

11 uczestników pokonało 73 km po pięknej trasie rowerowej. Pogoda dopisała, humory również. Moszna o tej porze jest cudna !!!