Skania 2019

Po wielu latach podróżowania na południe Europy przyszła kolej na małe urozmaicenie. W tym roku górę nad winnicami wzięły wioski rybackie i chłodne klimaty Skandynawii. Postanowiliśmy sprawdzić jak wygląda kraj wikingów wraz z jego atrakcjami w południowej części Szwecji. Tegoroczna wyprawa wiązała się z przeprawą promową na trasie Sassnitz – Trelleborg, skąd dotarliśmy na przedmieścia Helsingborga gdzie mieściła się nasza baza wypadowa. Taka lokalizacja pozwoliła nam odwiedzić nie tylko południowo-zachodnie wybrzeże Szwecji, ale także niektóre zakątki Danii. Hotel Sundsgardens w którym zamieszkaliśmy jest zapleczem noclegowym miejscowej uczelni. Pokoje były typowo skandynawskie którym nic nie brakowało, natomiast posiłki mogliśmy spożywać podziwiając cieśninę Sund.

Na początek nasze rowery skierowaliśmy do pobliskiego Helsingborga. Niektóre rowerzystki bacznie rozglądały się w poszukiwaniu miejsc znanych z powieści Camilli Lackberg, ale naszą największą uwagę zwrócił neogotycki ratusz z czerwonymi ścianami z cegły i zielonym dachem. Po wjechaniu na pobliskie wzgórze zamkowe z pozostałą wieżą Karnan, w pełnej okazałości zobaczyliśmy cieśninę Sund z widokiem na duński zamek Kronborg.

Asfaltowe ścieżki rowerowe wyprowadziły nas z miasta gdyż następnym celem w tym dniu była Gmina Landskrona wraz z dobrze zachowaną budowlą fortyfikacyjną – cytadelą. Miejsce warte zobaczenia ale trochę ponure ze względu na historyczne okropności z nim związane. Z Cytadeli powrót do hotelu prowadził ścieżką rowerową wzdłuż brzegu morza z krótkim „popasem” w wiosce rybackiej Borstahusen – pyszne śledzie o różnych smakach.

Na kolejny dzień zaplanowałem wizytę w Danii. Prom z Helsinborga do Helsingor w Danii wypływa co 20 minut i tyleż samo trwa podróż. Gdy dopływaliśmy do wybrzeży Danii z pokładu promu można podziwiać zamek Kronborg zwany zamkiem Hamleta.

Zanim podjechaliśmy pod zamek, na nowoczesnym nadbrzeżu powitała nas statua Hana czyli męskiego odpowiednika kopenhaskiej syrenki. Po zrobieniu rundy wokół fosy zamkowej i krótkim postoju na „foto” pojechaliśmy w głąb duńskiego lądu w kierunku zamku Fredensborg – rezydencji królewskiej z jednym z największych ogrodów historycznych Danii. Pyszna kawa z ciastkiem w ogrodach zamkowych doładowała nasze akumulatory i mogliśmy pomknąć dalej w kierunku Hillerod gdzie mieści się kompleks pałacowy Frederiksborg.

Ta największa renesansowa rezydencja Skandynawii otoczona dużym ogrodem w stylu barokowym wyglądała zjawiskowo i bajkowo. W trakcie spaceru po zamku i okolicznym miasteczku nagle na duńskim niebie pojawiły się czarne chmury, które zwiastowały wiele atrakcji w drodze powrotnej. Na prom dotarliśmy trochę przemoczeni, ale droga z promu do hotelu w zachodzącym słońcu pozwoliła nam się przesuszyć. Ten „zamkowy” dzień w którym zrobiliśmy prawie 80 km podsumowaliśmy na wieczornym briefingu zażywając antygrypinę.

Największym miastem Skanii i jak się okazało kryjącym wiele ciekawych rozwiązań architektonicznych jest Malmo. Wycieczkę rowerową rozpoczęliśmy kilka kilometrów przed miastem wjeżdżając na jedną z wielu ścieżek rowerowych prowadzących do centrum miasta. Zwiedzanie rozpoczęliśmy od głównego placu miasta Stortorgret z pomnikiem Karola X Gustawa, aby przez urokliwe uliczki i parki średniowiecznego starego miasta dotrzeć do miejskiego zamku zbudowanego notabene przez duńczyków.

Stamtąd był już jeden krok do Vastra Hamnen (port zachodni) – innowacyjnej bardzo nowoczesnej dzielnicy miasta położonej na terenie dawnej stoczni, nad którą góruje Turning Torso czyli słynny skręcony rzeźbiarski wieżowiec. Na krótki odpoczynek znaleźliśmy kawiarnię z tarasem z którego był widoczny Oresund – następny etap naszej podróży. Postanowiłem, że przejedziemy pod mostem Oresund, aby z bliska zobaczyć jego konstrukcję. Ten najdłuższy połączony most drogowy i kolejowy w Europie łączący Malmo z Kopenhagą robi duże wrażenie. Szkoda, że konstruktorzy nie przewidzieli na nim przeprawy rowerowej – byłaby frajda. Droga powrotna do samochodów prowadziła ścieżkami rowerowymi przez różne dzielnice miasta, wiele było imigranckich, zatrzymaliśmy się pod stadionem Malmo oraz w największym parku Pildammsparken.

Pomysł na czwarty dzień pobytu w Skandynawii to zwiedzanie najbardziej „rowerowego miasta” Europy czyli Kopenhagi. Czekała nas krótka przeprawa promowa, tym razem samochodami, aby znaleźć się na terytorium Danii. Na rowery wsiedliśmy kilka kilometrów przed granicą miasta, a ścieżka rowerowa doprowadziła nas do symbolu stolicy – kopenhaskiej syrenki. Dalej trasa zwiedzania prowadziła przez Kastelet, pomnik Vore Faldne i Amalienborg gdzie natrafiliśmy na uroczystą zmianę warty przed zamkiem królewskim. Po skierowaniu się w kierunku nadbrzeża zobaczyliśmy okazały gmach Opery kopenhaskiej, dalej udaliśmy się do znanej ulicy portowej Nyhavn, aby w pobliżu nowoczesnej kładki rowerowej delektować się kawą. W tym miejscu zwarliśmy nasze szyki, gdyż czekała nas wizyta w ciekawym miejscu, jedynej w swoim rodzaju dzielnicy w Europie – Christianii. Tam grupa trochę się rozproszyła, ale udało się wszystkich zebrać pod ciekawym kościołem Naszego Zbawiciela znanego ze swojej spiralnej wieży.

Kolejnym symbolem Kopenhagi jest pomnik Christiana Andersena, zlokalizowanego pomiędzy Ratuszem i ogrodami Tivoli. Krótka sesja zdjęciowa z bajkopisarzem i ruszyliśmy w kierunku zamku Chistiansborg gdzie mieści się siedziba duńskiego premiera i parlamentu. Na koniec pobytu w Kopenhadze zaplanowałem wizytę w najciekawszym (moim zdaniem) kościele jaki widziałem – Grundtvigs Kirke charakteryzującym się unikatową, ekspresjonistyczną architekturą i niebywałą prostotą. Podróż rowerowa po stolicy Danii dostarczyła nam ciekawych doznań, gdzie tysiące rowerzystów w różnym wieku i na różnistym sprzęcie pędzi w różnych kierunkach. W centrum miasta rowerzysta może czuć się bardzo bezpiecznie wiedząc, że ma pierwszeństwo przed innymi pojazdami.

W kolejnym dniu gdzie naszym celem było miasto Lund mieliśmy do obejrzenia znacznie mniej zabytków i atrakcji. Pokonaliśmy pętlę Loddekopinge – Lund – Lomma – Loddekopinge (ok. 60 km). Trasa rowerowa wiodła przez pola i małe miasteczka. W tym dniu ważnym czynnikiem był wiatr, który jak to bywa raz pomagał a innym razem przeszkadzał. W Lund główną atrakcją którą zwiedziliśmy byłą katedra romańska z XI wieku z zegarem astronomicznym. Poza tym jest to miasteczko uniwersyteckie z najstarszą uczelnią na terenie Szwecji – ładne budynki biblioteki i rektoratu. W drodze powrotnej zboczyliśmy z leśnej ścieżki rowerowej w kierunku morza, aby trochę odpocząć na plaży.

Ostatni dzień przewidywał trasę rowerową po małych nadmorskich miejscowościach w kierunku północnym od bazy noclegowej. Celem było osiągnięcie półwyspu Kullaberg powyżej miejscowości Molle. Początkowo chciałem rozpocząć rowerowanie z parkingu przy zamku Sofiero, ale po otrzymaniu informacji o zamknięciu parkingu z powodu lokalnych imprez skróciłem trasę i wyruszyliśmy z parkingu w miejscowości Domsten. Pierwszym napotkanym miasteczkiem z jakże urokliwym portem było Viken. Kolejnym portem jeszcze ładniejszym okazało się Hoganas. Po 30 km asfaltowej, płaskiej i dobrze oznakowanej ścieżce rowerowej wreszcie dotarliśmy do malowniczego portu Molle nad którym górowały XIX wieczne hotele. Pyszna kawa nad samym morzem i pojechaliśmy w kierunku rezerwatu przyrody Kullaberg aby stanąć na przylądku Kullens z przecudnym widokiem na cieśninę Kattegat. Warto było pokonać niewielkie przewyższenia na ostatnim 3 kilometrowym odcinku aby zobaczyć taki widok. W drodze powrotnej zwróciłem uwagę na nadmorskie domki w których na górnych kondygnacjach były ulokowane lunety skierowane w kierunku morza.