Alzacja 2017

Do Francji i jej urokliwych regionów czułem sentyment od lat młodzieńczych. Wizyta we Francji zawsze sprawia mi frajdę i pozostawia wiele wspaniałych wspomnień związanych nie tylko pięknymi widokami ale także z doznaniami smakowymi.

W tym roku postanowiłem zaproponować wyjazd do regionu leżącego najbliżej granicy z Polską, jednego z najmniejszych ale i najpiękniejszych, łączących smak francuskich win z niemiecką architekturą – do Alzacji. Zamieszkaliśmy w hotelu typowo turystycznym „Als Hotel” – jednym z wielu sieci hotelowych we Francji – który spełnił nasze oczekiwania (obfite śniadania i pyszne obiadokolacje). Lokalizacja hotelu w przygranicznej miejscowości Ottmarsheim zapewniała nam zwiedzenie wszystkich zakątków Alzacji jak również możliwość wypadu do Szwajcarii oraz Niemiec.

Na początek wybraliśmy się w kierunku Bazylei. Trasa rowerowa spod hotelu prowadziła w kierunku granicy z Niemcami i dalej po niemieckiej stronie Renu w dół rzeki dotarliśmy do styku granic trzech państw. W tym miejscu znajduje się przeprawa przez rzekę  Ren „Passerelle des Trois Pays” która jest światowym rekordzistą w zakresie najdłuższej kładki dla pieszych i rowerów.

Po przekroczeniu granicy ze Szwajcarią skierowaliśmy się do centrum Bazylei całkowicie wyłączonego z ruchu samochodowego. Po wschodniej stronie głównego bazylejskiego rynku (Marktplatz) wznosi się budynek ratusza, który już z oddali wyróżnia się czerwonawą fasadą, wysoką wieżą oraz dachem pokrytym kolorowymi płytkami.

Nieopodal rynku znajduje się symbol miasta czyli Katedra z dwoma smukłymi wieżami św. Jerzego i Grzegorza w której jest grób Erazma z Roterdamu.

Po krótkim zwiedzaniu Bazylei rozpoczęliśmy drogę powrotną, która wiodła oczywiście wzdłuż Renu, ale tym razem w górę rzeki i po stronie francuskiej. Moim zdaniem „francuska” trasa była ciekawsza i bardziej urozmaicona. W tym dniu przejechaliśmy ponad 70 km będąc w 3 krajach.

Kolejny dzień został zaplanowany w taki sposób, aby zobaczyć najbardziej urokliwe zakątki Alzacji i skosztować jej smaków. Samochodami udaliśmy się na parking w rejonie miasta Colmar, by następnie wsiąść na rowery i rozpocząć przejażdżkę po La Route des Vins d’Alsace. Pierwszym celem była winiarnia „Domaine Marcel Freybourger” w miejscowości Ammerschwihr. Po zwiedzeniu winiarni oddaliśmy się degustacji lokalnych białych win, które mają opinię jednych z najlepszych na świecie. W doskonałych humorach wyruszyliśmy w dalszą podróż w kierunku urokliwego miasteczka Kaysersberg z kolorowymi domami z muru pruskiego, których okna przyozdabiają donice pełne kwiatów.

Po zwiedzeniu miasteczka i wypiciu kawy czekała nas podróż po ścieżkach rowerowych ciągnących się wzdłuż winnic w kierunku Riquewihr. Ta niebywała atrakcja turystyczna, dziś wygląda mniej więcej tak jak w XVI wieku – wioska w której czas się zatrzymał. Powrót do samochodów prowadził – a jakże inaczej – wzdłuż niekończących się winnic. Trasa była lekko pagórkowata ale nakręciliśmy 45 km.

Na trzeci dzień zaplanowałem wycieczkę do Strasburga. Po zaparkowaniu samochodów kilkanaście kilometrów przed stolicą Alzacji skierowaliśmy się na ścieżkę rowerową wzdłuż Canal du Rhone au Rhin prowadzącą do centrum miasta. Głównym punktem dnia była wizyta w Parlamencie Europejskim na którą byliśmy wcześniej umówieni. Sam budynek i cała wizyta zrobiła na nas duże wrażenie, ale myślę że 30 osobowa grupa w jednolitych strojach rowerowych też zrobiła wrażenie na pracownikach parlamentu. Po wizycie na sali plenarnej udaliśmy się do zabytkowego centrum miasta m in. Grande Ile wpisanego na listę światowego dziedzictwa Unesco by podziwiać jego zabytki i urocze zakątki.

Lokalizacja hotelu położonego w pobliżu granicy z Niemcami umożliwiła zorganizowanie wycieczki do Szwarcwaldu, a konkretnie w okolice Titisee. Rowerem jeździliśmy po ścieżkach Czarnego Lasu odwiedzając Titisee-Neustadt oraz Lenzkirch. Zwieńczeniem dnia była kąpiel w ciepłych wodach jeziora Titisee.

Jedno z bardziej malowniczych miast Alzacji to Colmar. Wizytę w tym mieście zaplanowałem rozpoczynając trasę rowerową w miejscowości Neuf-Brisach czyli Cytadeli Króla Słońca która została założona w 1699 roku na rozkaz Ludwika XIV. Dziś fort jest uważany za arcydzieło Vaubana. Jego architektura jest unikalna w Europie, a Cytadela jest wpisana na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Po dotarciu do Colmar rozpoczęliśmy zwiedzanie od wycieczki kolejką miejską a następnie zanurzyliśmy się w urokliwe zakątki miasta. Colmar to marzenie fotografa, z labiryntem brukowanych uliczek, kanałami wysadzanymi kwiatami i domami o drewnianej konstrukcji pomalowanymi w tęczę pastelowych barw. To kwintesencja alzackiego miasteczka, pełnego tradycyjnych restauracji. Powrót na parking na placu w forcie Neuf-Brisach prowadził ścieżkami rowerowymi przez lasy oraz intensywnie nawadniane pola uprawne. Dwa śliczne acz różnorodne miasteczka oraz 60 km przejechanych ścieżkami rowerowymi spowodowały, że dzień został zaliczony do udanych.

W ostatnim dniu pobytu w Alzacji postanowiliśmy pojechać rowerami w kierunku Miluzy dokąd prowadziła ścieżka rowerowa spod hotelu. Po dotarciu do centrum miasta i spędzeniu kilku chwil na głównym placu w okolicach ratusza i katedry protestanckiej doszliśmy do wniosku, że najbardziej urokliwe miejsca Alzacji widzieliśmy w dniach poprzednich. Miasto bardzo ładne, nowoczesne i ukwiecone ale brakowało nam alzackich klimatów.